Poziom: 0 | Kategoria: Komputerowo-internetowo, Studia, Z życia.
Ostatnio zapragnąłem połączyć się moim notebookiem z komputerem znajomego przez stworzoną na te potrzeby siecią typu ad-hoc. Niestety po ponad godzinnej walce poddaliśmy się. Pomimo tego, że komputery znajdowały się w bliskim sąsiedztwie, a siła i jakość sygnału była znakomita, nijak nie dało się uzyskać stabilnego połączenia. Pingi szalały -- średnio 50% ginęło, reszta wahała się w granicach 3-65ms... Myślałem, że może jest to wina szyrfowania, ale zupełnie niezabezpieczona sieć działała tak samo, zarówno pod Windowsem, jak i pod Linuxem. Jednym słowem WiFI śmierdzi!.
Zgadza się, wifi śmierdzi.
A próbowaliście wymusić inny kanał, albo przestawić komputery, np. oddalić je od siebie, albo od ściany, czy od jakiegoś urządzenia w domu (np. telewizora)?
14 grudnia 2006 o 12:37:45Ustawiliśmy kanał na 10, a wpływ innych urządzeń był raczej znikomy, ponieważ siedzieliśmy na środku korytarza w instytucie i nic, co elektryczne nie zbliżało się bardziej, niż na kilka metrów…
14 grudnia 2006 o 15:29:39